RSS
piątek, 24 kwietnia 2009

...a to już ostatni kwietniowy weekend. W tym tygodniu policjanci natrafili w gminie Koziegłowy na plantację "maryhy", Tomasz Będkowski odniósł kolejny sukces (tym razem w zawodach na Słowacji), a w Porębie mówi się o gnoju na polach. Otóż w zeszłym tygodniu na polach rolników mrzygłodzkich przy ul. Porębskiej zjeżdżały się ciężarówki przypominające szambiarki, a i większe ciężarówki z workami (nawozu?); wcześniej odpowiednio przygotowano drogę-skrót od ul. Zawierckiej (DW 791), którymi kursowały te pojazdy z Włodowic. Myślałem, skąd ci rolnicy tacy bogaci (nowe dopłaty czy co), że na to wszystko ich stać? a i tak uprawa tam nie jest zbyt opłacalna (przeważają gleby V klasy, kompleksów 6-8). Teraz się wyjaśniło, że prawdopodobnie tuczarnia włodowicka za pół darmo pozbywa się "płynnego gnoju". Całe szczęście pola za cegielnią leżą dość daleko i smród nie poszedł na Mrzygłód (ponadto rolnicy od razu nawozili jakimś fachowym sprzętem). Teraz ciężarówki nadal robią sobie skrót od Włodowic do Porębskiej - jadąc dalej przez las mrzygłodzki, wzbijając tłumany kurzu. Nie polecam dłuższych wypadów w tamtym kierunku (biegną tam szlaki czarny pieszy i niebieski rowerowy, znajduje się stara cegielnia); rzeczywiście za lasem w Porębie czuć fetor :( który jest głównym tematem dodatku zawierciańskiego DZ (Naszemiasto), jak też na stronie internetowej zawierciańskiego starostwa. Nie mamy wiadomości z Poraja i Żarek - przedłuża się inauguracja nowej strony poraj.ug.pl a strona umigzarki.pl ostatnio nie otwiera się (czy tylko na moim kompie?). Koziegłowski urząd poinformował o podpisaniu umowy na wykonanie parkingu przy kościele w Lgocie (prace mają trwać do końca czerwca).

Ostatnio w Myszkowie przybywa nam lokali - po otwarciu hitu czyli "Kukubary" (profesjonalna kręgielnia, restauracja również z wykwintnymi potrawami) w tym tygodniu pojawił się kolejny lokal gastronomiczny - restauracja w pałacyku Schmelzera. Docelowo w tym obiekcie mają być inne usługi. Na trawniku koło banku PKO zaczął parkować objazdowy bar (nie wiadomo czy będzie tylko w tym miejscu). Jeszcze 2-3 lata temu narzekaliśmy na małą liczbę lokali i rozrywek, a teraz powoli zbliżamy się do sytuacji w której nie wiadomo jaki lokal wybrać, gdzie zjeść :) Powoli poprawia się też sytuacja w branży rozrywkowej.

Za tydzień długi weekend zwany majówką - w tym roku tylko 3 dni, ale prawie wszędzie coś się działo będzie... jak ktoś już ciekaw może przejrzeć strony www urzędów gmin. Za dwa tygodnie będą uroczystości odpustowe w głównym kościele Myszkowa - ale już teraz krawężniki fragmentu ul. Prymasa Wyszyńskiego i 3 Maja zostały oznaczone (wiadomo gdzie będą stały stragany) :)

13:22, tom28-1981
Link Dodaj komentarz »
Oddział powstańczy pod wodzą kpt Mossakowskiego po odpoczynku w Porębie udał się w kierunku zachodnim z zamiarem dotarcia do lasów złotopotockich, gdzie miały stacjonować inne bojówki, a przede wszystkim istniały lepsze możliwości działalności partyzanckiej. Dzień wcześniej stoczono potyczkę niedaleko Myszkowa - powstańcy obawiali się nadejścia z Częstochowy posiłków dla Rosjan, ponadto z południa mogli być tropieni przez wojsko ks Szachowskiego (potyczka pod Golczowicami) - zapewnie stąd te "podchody" Mossakowskiego. 24. kwietnia 1863 powstańcy wyszli z lasów w okolicach Jaworznika - dowódca musiał zarządzić kolejny postój. Niespodziewanie powstańcy zostali zaatakowani - jak pisze R. Szwed: piechota dowodzona przez kpt Wisnera już w pierwszych chwilach opuściła plac boju. Najdłużej walczyła konnica dowodzona przez mjr Wierzbińskiego. Wg raportu rosyjskiego pod Jaworznikiem zginęło 43 powstańców, straty rosyjskie - 1 zabity, 4 rannych. Dzienniki niemieckie podawały straty Rosjan ok 40-60 ludzi. Z kolei inny historyk -  Zieliński wylicza, że powstańcy stracili 30 zabitych i rannych, 6 trafiło do niewoli, a nieprzyjaciel miał 62 rannych i zabitych. Tak czy inaczej oddział uległ rozproszeniu, ocaleni wraz z dowódcą w luźnych grupach przedostawali się z powrotem do Galicji. Na klęskę wpłynęły postawa oddziału zmęczonego wspomnianymi potyczkami, ciągłymi manewrami, zapewne zaskoczenie i nieprzygotowanie do podjęcia bitwy, wreszcie padały zdania przypisujące główną winę dowódcy. Jednak bardziej wytrwali powstańcy bo bitwie ukryli się w okolicznych skałkach i lasach by dołączyć do oddziałów Oksińskiego i Chmieleńskiego. Godna podkreślenia jest postawa okolicznych chłopów - Ryszard Szwed podał dwa przykłady: kilku powstańców znalazło schronienie w chacie chłopskiej. owdowiały gospodarz nie zawahał się być im przewodnikiem do Mrzygłodu. Przejął także informacje o zakopanej broni ... Wiejska dziewczyna spotkawszy rozbitków spod Jaworznika zaprowadziła ich do chaty, by dać im schronienie i posiłek. Z powstaniem styczniowym wiąże się legenda skarbu jaki miałby być "zdeponowany" w okolicach ruin kościoła św. Stanisława - różne wersje mówią o oddziale Chmieleńskiego jak też i Mossakowskiego.
12:47, tom28-1981
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 23 kwietnia 2009

23. kwietnia 1863 oddział Mossakowskiego dotarł do Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej w okolicach Myszkowa z zamiarem zatrzymania pociągu z piechotą rosyjską i jeńcami. Jak napisał Ryszard Szwed: powstańcy spalili mosty, przerwali szyny i obsadzili kolej po obu stronach. jednak wiadomość o transporcie okzała się fałszywa. Doszło do niewielkiej potyczki z Rosjanami pod wodzą mjr Andrejewa. Powstańcy wycofali się na południe w kierunku Poręby, zatrzymali się w lasach porębskich, skąd skierowali się w kierunku zachodnim. Więcej szczegółów nie znamy - trudno wskazać miejsce gdzie ta zasadzka była przygotowana: mamy most nad Leśniówką (Czarną Strugą) między st. Myszków a Myszków Światowit - jednak jest on dość blisko stacji kolejowej przez co dla powstańców ryzykowny; następny most jest na Parkoszowickim Potoku niedaleko Mrzygłodu; w końcu na granicy Myszkowa i Zawiercia jest most nad niewielkim potokiem, a kawałek dalej następny most (potok Rak) jednak już bliżej Zawiercia (na terenie tego miasta). Nie wiadomo jakie były straty obu stron w tej wspomnianej potyczce. Gdy oddział powstańców rozbił obóz k. Poręby miejscowa ludność dostarczyła żywność, przybyli ochotnicy z Kromołowa, ale wśród miejscowych chętnych nie znaleźli. Prawdopodobnie chłopi bali się, że obecność powstańców przyciągnie nieszczęście [czyli wojsko rosyjskie]... c.d.n.

23. kwietnia to także rocznica powstania parafii p.w. Michała Archanioła w Pińczycach (1903 rok; aczkolwiek są wątpliwości co do miesiąca - 23.04. podaje strona internetowa archidiecezji częstochowskiej, a w publikacjach regionalnych przewija się czasem data 23.06.). Kaplica istniała tam wcześniej, a parafię wydzielono z parafii w Koziegłówkach. Wówczas kościoł św. Antoniego w Koziegłówkach był rozbudowywany (właściwie budowany od nowa do dzisiejszej postaci), toteż decyzja o odłączeniu się od niego u niektórych mieszkańców np Huty Szklanej i Huty Starej wywołała niechęć do Pińczyc, która trwa do dnia dzisiejszego... no może nie aż tak, ale o konflikcie lokalnym między Pińczycami a Starą Hutą czasem przypomniano np przy okazji likwidacji gimnazjum - wówczas mieszkańcy Starej Huty demonstrowali przywiązanie do swego obiektu a w razie jego likwidacji opowiadali się za "jedynką" w Myszkowie [do której mają dalej]. Ostatnio rodzice małych dzieci ze Starej Huty ostro protestowali przeciw połączeniu ich przedszkola z takim samym w Pińczycach :) Kościół w Pińczycach jest ciekawy bowiem jest to przebudowany dawny pałacyk - jedna z niewielu budowli w stylu barokowym na ziemi myszkowskiej. Jednak pińczycki kościół p.w. Michała Archanioła kojarzy się nam przede wszystkim z pewną gafą. Otóż wraz z reaktywacją samorządu powiatowego postanowiono wydać folder promujący atrakcje turystyczne powiatu myszkowskiego - w wersji pierwotnej padło zdanie że w kościele w Pińczycach w głównym ołtarzu jest duży obraz Michała... Anioła ;)

22:33, tom28-1981
Link Dodaj komentarz »
środa, 22 kwietnia 2009
powstanie styczniowe: 22. kwietnia 1863 Rosjanie dowodzeni przez ks Szachowskiego zaatakowali powstańczy oddział Mossakowskiego nad Białą Przemszą pod Golczowicami. Podobno w wyniku potyczki Rosjanie mieli 12 rannych i zabitych, a powstańcy - 3 rannych. W Golczowicach potyczka upamiętniona jest drewnianym krzyżem i marmurową tablicą. Powstańcy wycofali się kierując się na północny-zachód przez okolice Ogrodzieńca z zamiarem dotarcia w okolice Zawiercia-Myszkowa... c.d.n.
12:30, tom28-1981
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 21 kwietnia 2009
powstanie styczniowe: 21. kwietnia 1863 galicyjski oddział kpt Mossakowskiego udał się na północ - w planach było zaatakowanie Rosjan w Olkuszu; jednak po informacji, że w mieście przebywa sporo żołnierzy carskich mających do dyspozycji armaty, zrezygnowano i ominięto to miasto. Tymczasem stacjonujący w Miechowie ks Szachowski dowiedział się już o wkroczeniu powstańców do Królestwa. Zebrał żołnierzy rosyjskich i zawiadomił garnizon olkuski by ścigać oddział Mossakowskiego. c.d.n.
21:26, tom28-1981
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 20 kwietnia 2009
Powstanie styczniowe: w tym największym zrywie narodowowyzwoleńczym brali udział nie tylko Polacy mieszkający w zaborze rosyjskim - przybywali na pomoc mieszkańcy Wielkopolski, znana jest postać F. Nullo, w naszych stronach walczył także Żyd i Węgier, a najbardziej pomagali nam mieszkańcy Galicji. Z okolic Krakowa przedostało się do Królestwa kilka większych zorganizowanych oddziałów powstańczych. Po niezbyt udanej wyprawie Grekowicza, w kwietniu 1863 zebrano kolejnych ochotników - dowództwo nad oddziałem 317 ludzi powierzono kpt Anastazemu Mossakowskiemu. Wieczorem 20. kwietnia 1863 przekroczył on granicę austriacko-rosyjską w okolicy Gorenic by skierować się na północną Jurę... c.d.n.
22:12, tom28-1981
Link Dodaj komentarz »
sobota, 18 kwietnia 2009

Od kilku miesięcy trwa światowy kryzys gospodarczy, który dotknął dość mocno nasz powiat – jest już prawie 4,5 tys. zarejestrowanych bezrobotnych co daje >17 % stopę bezrobocia. Powiat myszkowski tym samym zajmuje pierwsze miejsce w województwie, jaskrawo widać to w porównaniu ze średnią krajową i wojewódzką :( Pocieszyć się można że kryzys potrwa jeszcze rok i może znów nastąpi ożywienie, a przed 80 laty panował Wielki Kryzys Gospodarczy z którym dzisiejszy się nie może równać! Nie wiadomo dokładnie jak wyglądała sytuacja w Myszkowie w latach 30. gdyż nie prowadzono wówczas oficjalnych statystyk bezrobocia takich jak teraz. W szczytowej fazie wielkiego kryzysu nieczynna była Przędzalnia A. Schmelera (późniejszy „Wartex”), w 1942 był strajk w fabryce „Światowit”, jedynie papiernia wówczas zbytnio nie odczuła załamania gospodarczego (m.in. dzięki monopolowi w produkcji papieru gazetowego). Wiadomo, że kryzys lat 30. dał się boleśnie we znaki naszemu sąsiadowi - obok Żyrardowa to Zawiercie było miastem z największym bezrobociem. Nie sposób nie zauważyć tego przeglądając literaturę fachową i oczywiście bestseller „Oko w oko z kryzysem” Konrada Wrzosa, który nazwał Zawiercie „miastem bezrobotnych”. 18.04.1930 bezrobotni zebrali się pod Domem Ludowym Towarzystwa Akcyjnego „Zawiercie” by otrzymać zasiłek - jednak kasjer nie przybył, więc udali się pod magistrat. Na wiadomość że zapomóg nie będzie tłum wtargnął do budynku - został wyparty przez policję. Przybywali bezrobotni z innych osiedli - w krótkim czasie spontaniczny wiec urósł do 3,5 tys. ludzi przeradzając się w regularną walkę z oddziałem policji. Bezrobotni użyli kamieni z wagonu na bocznicy - policjanci musieli użyć broni. Zastrzelony został M. Krakowski, 30 osób zostało rannych, w tym 6 ciężko - 2 z nich wkrótce zmarło (M. Wnuk, W. Podsiadło). Wśród policjantów rany odniosło 7 funkcjonariuszy; przez następne dni miasto było patrolowane przez wzmocnione oddziały policji i wojska, 21 najbardziej agresywnych demonstrantów osądzono, z czego 7 trafiło do więzienia. Dzieje Zawiercia szczegółowo opisane zostały przez dr Jerzego Abramskiego – w wielkim dziele „Zawiercie: studium monograficzne” oraz kilku innych mniejszych pracach. Warto zajrzeć do wspomnianej pozycji bowiem między wierszami można znaleźć niektóre fakty związane z historią Myszkowa.

18. kwietnia to również rocznica ogłoszenia przez UEFA organizatorów Euro 2012... czas biegnie - zostały nam tylko 3 lata! W dniu dzisiejszym w sanktuarium mrzygłodzkim mszę z okazji Roku św. Pawła oprawił bp Antoni Długosz - akurat w rocznicę swoich urodzin (biskup urodził się 18.04.1941).

18. kwietnia to Międzynarodowy Dzień Ochrony Zabytków. Lista obiektów wpisanych do rejestru zabytków (prowadzonego przez Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków) jest dość skromna (do sprawdzenia na odpowiednich stronach WKZ i www naszego starostwa); są jeszcze gminne ewidencje zabytków (obiekty na tych listach mają szanse trafić do „oficjalnego” rejestru), ponadto budynki warte uwagi i zachowania wskazywane są również w miejscowych planach zagospodarowania przestrzennego (w gminach Żarki i Niegowa oraz sąsiednich plany są sporządzone prawie dla wszystkich sołectw). Z dbałością o zabytki jest u nas nie za dobrze; oczywiście podkreślić należy renowację jaką przeprowadził właściciel pałacyku Schmelzera, a co do Bobolic to odbudowa budzi kontrowersje. Pozostałe zabytki mają się nienajlepiej, przyczynia się do tego również brak zainteresowania z naszej strony (bo podobno „u nas nie ma nic ciekawego”). W gminnej ewidencji zabytków Myszkowa np nie figuruje drewniany dom przy ul. Papieskiej, gdzie Kuliński prowadził nauczanie (kilka lat temu zorganizowano 90-lecie szkolnictwa na Pohulance, wówczas odsłonięto tam pamiątkową tablicę), nie znajdziemy w niej młyna nad Wartą k. Nierady, ani cegielni przy Porębskiej. Pewną poprawę wnoszą opracowywane plany zagospodarowania: na Mijaczowie wskazano do zachowania kamienice koło willi Bauerertza, obelisk i dom na końcu ul. Wiśniowej. Zapewne z inicjatywy prywatnej w planie dla wschodniej części ul. Krasickiego zaznaczono kapliczkę niedaleko PKS (jest to obiekt raczej nowy... ale plus dla jego właścicieli). Za to w nowym planie obejmującym część zachodnią ul. Krasickiego i Wolności nie wskazano żadnych cennych obiektów... a przecież obok szpitala jest osiedle blokowe z czasów realnego socjalizmu - kilka budynków posiada strychy i spadziste dachy z kominami - takich budynków będzie coraz mniej, toteż warto zachowywać pojedyncze ciekawe (reprezentacyjne) przykłady budowli z czasu powojennego rozwoju Myszkowa. Przy ul. Krasickiego znajdziemy prawie wiekową kamienicę ceglaną (niestety daleko od ulicy); pod nr 15 wysoką kamienicę z ciekawą fasadą; na osiedlu przy PKSie budynek rozdzielni prądu, popularnie zwany „elektrownią” który przypomina ceglany zamek (budowla niezabytkowa, ale jednak ciekawa architektonicznie); za PKS na tzw. Papierni stary nieczynny młyn - drewniany na ceglanej podmurówce. Trzeba się dobrze rozglądać, a trafić można kilka ciekawych obiektów. Poza samą ochroną konserwatorską istnieją inne formy jak ochrona krajobrazu kulturowego, strefy obserwacji/ochrony archeologicznej. Temat samych zabytków jest dość rozległy - należy poświęcić mu osobny wątek.

Życzę miłego weekendu :)

19:29, tom28-1981
Link Dodaj komentarz »
piątek, 17 kwietnia 2009

17. kwietnia 1810 w ówczesnym Księstwie Warszawskim nastąpiły zmiany administracyjne -  jeszcze rok wcześniej do księstwa wkroczyła armia austriacka (korpus Bronovacky'ego przeszedł przez ziemię myszkowską by oblegać Jasną Górę); jednak w wyniku tej wojny to Austria poniosła straty, a Księstwo zostało na południu powiększone - obszar powiatu lelowskiego (obejmującego wówczas ziemię myszkowską) i pilickiego został wydzielony z departamentu kaliskiego i włączony do nowo utworzonego departamentu krakowskiego.

Dziś jest piątek a więc pora na weekend! popołudniu pogoda się pogorszyła, trochę padało, a w Zawierciu nie było wody... w kranach. Dobrze, żeby jutro już obyło się bez deszczu albowiem będzie miała miejsce uroczystość w sanktuarium mrzygłodzkim - o 10:00 msza pod przewodnictwem bp A. Długosza z okazji Roku Świętego Pawła (kościół w Mrzygłodzie jest jednym z miejsc możliwości uzyskania z tej okazji odpustu). Również jutro na zamku będzińskim zaprezentowany zostanie kwartnik zamkowy. Do tej pory wśród monet regionalnych (okazyjnych) wybito talary chrzanowskie, niedawno rozpoczęto emisję "kraka" krakowskiego (planowane są kolejne monety tej serii), a na naszym terenie mówi się o wydaniu monety jural w ramach promocji Jury Krakowsko-Częstochowskiej. Ale że na razie nie podjęto konkretnych kroków entuzjaści numizmatyki i miłośnicy regionu Jury muszą się zadowolić kwartnikami - poza monetą z wizerunkiem warowni w Będzinie planowane są następne monety przedstawiające zamki Tenczyn, Rabsztyn, Smoleń. Poza tym jutro nic ciekawego się u nas nie zapowiada... jedynie w sąsiednim Zawierciu 18. kwietnia o 17:00 koncert Zespołu Pieśni i Tańca Zawiercie (wstęp wolny). Wydarzeniem niedzieli będzie zlot klubowy myszkowskiego PTTK - szczegóły na stronie www.m2.myszkow.pttk.pl

20:59, tom28-1981
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 14 kwietnia 2009
I stało się - od północy nasz prezydent ponownie zafundował nam przymusową żałobę... hm, który to raz? Najpierw katastrofa MTK, później: wypadek autokaru z pielgrzymami, śmierć górników w kopalni "Halemba", wypadek samolotu wojskowego, a teraz pożar w Kamieniu Pomorskim. Tylko w katastrofie "casy" zginął myszkowianin, w pozostałych wypadkach nie ucierpiał nikt z mieszkańców powiatu myszkowskiego i bliższej okolicy - dlaczego więc mamy uczestniczyć w żałobach? Znaczna część Polaków sądzi, że prezydent nadużywa okazji do wprowadzenia żałoby narodowej, a ostatnio coraz więcej z nas uważa, że żałoby są niepotrzebne. Oprócz katastrofy MTK, te tragiczne wypadki miały charakter raczej lokalny (szczególnie wypadek pielgrzymów pochodzących z dwóch parafii, teraz pożar kamienicy w mieście odległym od nas o 600 km). Żałoby narodowe były wprowadzane za komuny - np decyzją "kolektywu partyjnego" śmierć Zawadzkiego powinni opłakiwać wszyscy Polacy. Po przywróceniu demokracji żałoba miała miejsce w czasie powodzi i po śmierci Papieża. W obu przypadkach jej wprowadzenie nie było konieczne - po prostu my wszyscy czuliśmy się przygnębieni tymi wydarzeniami, a powodzian wsparło finansowo wielu z nas. Odkąd Kaczyński jest prezydentem średnio co rok mamy fundowane obowiązkowe żałoby. A w tym roku przypada nam 20. rocznica Okrągłego Stołu i upadku komunizmu... prezydent nie tak dawno zamartwiał się, że pozostałości socjalizmu nadal u nas tkwią, że w wielu miejscowościach wiejskich upamiętnieni są komuniści poprzez tablice i nazwy ulic... Panie prezydencie - proszę spojrzeć również na swoje postępowanie! Ogłaszając co trochę żałobę narodową ogranicza Pan demokrację i przypomina nam czasy socjalizmu :) nadal mamy narzucane żałoby jak na pokazanym przykładzie z Zawadzkim. Idąc tokiem rozumowania - skoro i u mnie w południowej Polsce obowiązuje żaloba z powodu tragedii, która miała miejsce 600 km stąd, to jak coś złego [nie daj Boże] zdarzy się np na Słowacji czy w Czechach to w południowych województwach naszego kraju też powinna być żałoba - przecież krzywda stała się Słowianom, będącym z nami w Zjednoczonej Europie, przecież Praga czy Bratysława to bliżej niż Kamień Pomorski. Przecież mamy przeciętnie kilka dni w roku, kiedy zdarza się więcej wypadków niż zwykle - ginie wówczas na drogach kilkanaście ludzi nie zawsze ze swojej winy - czy w takim razie również wtedy powinna być żałoba? Tymczasem przeciętny Polak świętował Wielkanoc, dziś już poszedł do pracy, ale popołudniu chce skorzystać z rozrywek... lecz uniemożliwia mu się to z tego powodu, że w Kamieniu Pomorskim [w którym pewnie nie był] coś się stało, zginęli ludzie - ale żaden z nich nie był jego znajomym, spokrewnionym, nie ponosi przecież winy za to... ale prezydent nakazał mu żałobę i już! Ów przeciętny Polak nie może obejrzeć swojego ulubionego programu czy pójść do miejscowego domu kultury, na ekranie komputera widzi szarość stron internetowych urzędów, w telewizji inne sceny i znaki, które mają go przygnębić... a to przecież tydzień wielkanocny! Za to pokazują mu się prezydent z premierem: jacy to są solidarni i przede wszystkim ofiarni [czytaj: nie ma to jak dobra reklama wyborcza]. Absurd tej sytuacji można pokazać na jeszcze ostrzejszym przykładzie - otóż w styczniu w Myszkowie spłonęło 4 mężczyzn, rok temu w kopalni "Wesoła" zginęło 2 górników... ale to nic, bo w Kamieniu Pomorskim spłonęło 22, a w "Halembie" zasypało 23. Z powodu większych rozmiarów (i żaloby) dla rodzin ofiar były specjalne dotacje np na koszty pogrzebów, natomiast w Myszkowie i Mysłowicach nie było takich zapomóg, bo odpowiednio były "tylko" 4 czy 2 ofiary! Czy to w porządku Panie Prezydencie? Dlatego stoję na stanowisku aby w ogóle zlikwidować pojęcie "żałoby narodowej" - wykreślić z konstytucji! Nie tylko dlatego, że obecny prezydent ją nadużywa, ale że stoi w sprzeczności z demokracją. Niejeden Polak za granicą już musiał tłumaczyć się z "polskich obozów koncentracyjnych" czy wybryków naszej władzy, by jeszcze w swoim kraju mieć narzucane żałoby.
19:19, tom28-1981
Link Dodaj komentarz »
W 1939 roku wybuchła II wojna światowa - za parę miesięcy będziemy obchodzić 70. rocznicę kampanii wrześniowej; a 65 lat temu - w roku 1944 miało miejsce wiele akcji partyzanckich i powstanie warszawskie. Warto o nich przypominać - również na ziemi myszkowskiej w tym czasie wiele się działo. 65 lat temu miała miejsce brawurowa akcja, co prawda w sąsiedniej Porębie, ale nie sposób dziś o tym nie napisać. Działał na naszych terenach oddział AK "Twardego", który przeprowadził wiele udanych śmiałych akcji przeciw hitlerowcom. Po okresie zimowym, jak wiele innych formacji partyzanckich, oddział musiał zaopatrzyć się w nową broń a przede wszystkim uzupełnić zapasy amunicji. W grudniu 1943 r. oddział skonfiskował na szosie Zawiercie-Poręba 240 tys. marek, a na wiosnę 1944 r postanowił wykonać akcję również u naszego południowego sąsiada. Ustalono plan napadu na strażników FUM tuż po świętach wielkanocnych. Otóż 65 lat temu Wielkanoc wypadała akurat w tym samym terminie co dziś. Akcja została przeprowadzona w nocy z 13. na 14. kwietnia 1944. Grupa wypadowa składała się z 12 osób - część oddziału wpadło do wartowni zabierając broń Niemcom i konfiskując zapas amunicji. S. Wencel "Twardy" zamierzał rozbroić również dowódcę posterunku i kolejnych strażników lecz to się już nie udało. Wydzielony dla osłony patrol partyzancki zatrzymał przed fabryką powóz, ale jego kierowca zdołał uciec - tym samym zaalarmował żandarmów z posterunku przyfabrycznego, po czym wywiązała się strzelanina. Cały oddział musiał się już wycofywać, ale akcja i tak była dużym sukcesem! Partyzanci zdobyli 17 kbk, 1 mauzer, rakietnicę, 4 kb austriackie, 1200 sztuk amunicji. Przez Marciszów i Skałkę oddział dotarł rankiem do Huciska, a następnie do swej bazy w Zagórzu. O tej jednostce 23. DP AK w latach powojennych nie pisano wiele z uwagi na to, że wchodził w skład struktur nielubianej przez komunistów Armii Krajowej. Zasługi "Twardego" podkreślono dopiero w latach 80. udowadniajac, że oddział w większości wywodził się ze struktur GL (partyzanci trafili do AK w ramach akcji scaleniowej); napisał o nim wiele Z. Walter-Janke w swojej książce "Śląsk jako teren partyzancki AK", IWZZ, Warszawa 1986, a w Katowicach wyszło specjalne opracowanie J. Kantyki: "Oddział patyzancki Twardego", Wyd. ŚIN, Katowice 1986.
O działaniach tej jednostki będę jeszcze pisał, gdyż dokonała ona m.in. napadu na własowców przy fabryce "Światowit" oraz zlikiwidowała J. Schuberta ("krwawego Julka") - dowódcę posterunku żandarmerii w Żarkach. Pod dowództwem Stanisława Wencla "Twardego" służyło Ojczyźnie wielu mieszkańców ziemi myszkowskiej.