RSS
piątek, 27 lutego 2009

...a jak piątek to wydania większości gazet lokalnych. Można się dowiedzieć o tym, że wreszcie i Niegowa ma swój budżet, trochę o skandalach i przekrętach - jak zwykle, no i znów mowa o "ryneczku"... ach ten nasz ryneczek - czyli Hala Targowa :) powtarza się że "trzeba coś z tym zrobić" aby można było tam spokojnie robić zakupy, by handlowcy mieli warunki. Obiecywano nie raz - co to tam będzie: piękna nowa galeria wielopoziomowa, centrum inicjatyw gospodarczych czyli... fajna nazwa i nowoczesność rzecz jasna. Tak czy siak niewiele się tam zmieni przez najbliższy rok :(  Oczywiście też jestem "za" by było tam bardziej funkcjonalnie, ładnie, estetycznie itd, itp... ale jednak bez przesady. Mam tu na myśli nasze dziedzictwo kulturowe. Wbrew pozorom coś w Myszkowie jest, jak piękne sanktuarium Matki Bożej Różańcowej w Mrzygłodzie, pałacyk Schmelzera, willa Bauerertzów (której na razie nie ma kto kupić), kaplica na Mijaczowie, zespół podworski na Będuszu, dworzec kolejowy, gdzieniegdzie stare chaty, ale też kamienice czynszowe. W centrum naszego województwa i w Łodzi podejmuje się działania na rzecz ratowania architektury dawnych zakładów przemysłowych i osiedli robotniczych. To też obiekty świadczące o historii; może na razie nie są znaczącymi zabytkami przyciągającymi tłumy turystów (z wyjątkiem np Wieliczki), ale w przyszłości takimi mogą być! U nas [niestety] wstydzimy się za takie pamiątki, a tym samym twierdzi się, że to miasto "nie ma swojej historii" gdyż lepiej (czy to za PiSu czy PO) odciąć się od przeszłości robotniczej i socjalistycznej. W ruinę popadły hale fabryki sztucznego jedwabiu i powoli są rozbierane; tymczasem w imię nowoczesności mówi się o tym żeby pozbyć się hal targowych i zrobić to miejsce funkcjonalnym. Jeszcze raz przypomnę - popieram poprawę warunków handlowania i robienia zakupów w Hali Targowej - ale nie za wszelką cenę. Sprzedawcy nie zgadzają się na niektóre warunki, a ja dopowiem - nie gódźmy się na dalsze niszczenie naszej historii. Wszak można to pogodzić - w zabytkowych obiektach urządza się centra handlowe bez konieczności [znaczącej] utraty walorów architektonicznych. Hala Targowa leży między torami a Wartą, wśród dużego kompleksu stuletniej zabudowy, na którą składają się (idąc od Mijaczowa do dworca): domy czynszowe, pałacyk Schmelzera (który parę lat temu został odnowiony - dzięki prywatnemu inwestorowi), na tyłach - hala przędzalni (obecnie też schludna dzięki przejęciu jej przez "Sokpol") i wreszcie hala dawnej odlewni Bauerertzów - czyli obecnie dyskutowana Hala Targowa; za torami jeszcze starszy dworzec kolejowy.

Początki działalności odlewnictwa miały miejsce na Mijaczowie, gdzie pod koniec XVIII wieku wystawiono wielki piec; następnie w 1837 powstał wielki piec na Michałowie, jednak w połowie XIX w. uległ zniszczeniu - została tam [na kilkadziesiąt lat] tylko walcownia - dziś na końcu ulicy Wiśniowej stoi mały obelisk upamiętniający istnienie tam przed 150 laty wielkiego pieca. Bauerertzowie postawili nowy zakład metalurgiczny blisko dworca kolejowego pod koniec lat 80. XIX w. Po II wojnie światowej Bauerertzom "skasowano" posiadłości -zakład został znacjonalizowany pod nazwą "Mystal". Młodsi mieszkańcy lub przyjezdni pewnie tę nazwę skojarzą tylko z zakładem znajdującym się na Światowicie (Pohulance), ale tamta odlewnia powstała dopiero w ramach planu sześcioletniego. Do czasu upadku "komuny" mieliśmy dwa "Mystale": ten mniejszy-starszy zakład (w dzisiejszych pomieszczeniach Hali Targowej) zwany był Starym Mystalem. Dziś jako tako prezentuje się tylko główny budynek przylegający do ul. Kościuszki, za to nie ma już pewnej rzeczy - wąskotorowej kolejki zakładowej. Pamiętam z moich lat przedszkolnych jak co pewien czas otwierała się główna brama, po czym wyjeżdżała (przecinając ulicę) mała ciuchcia z wagonikami po bardzo wąskich torach (wolno zmierzała ku mniejszym halom znajdującym się za wiaduktem - blisko terenów papierni). Prawdopodobnie kolejka "Starego Mystalu" miała jeden z najwęższych dopuszczalnych rozstawów szyn w Polsce (czyli 381 lub 451 mm). Po ostrzejszych zimach jezdnia ulicy Kościuszki pęka w tym miejscu i jest wówczas okazja dostrzec kawałek szyny - jedyny fragment jaki pozostał po kolejce. Hale trzeba zmienić ale wewnątrz - natomiast elewacja frontowa od strony ul. Kościuszki powinna być restaurowana dla zachowania pamięci o zakładzie. Bo jak to ma wyglądać - "przeszklone" centrum handlowe obok XIX-wiecznego pałacyku?

Ale dość dywagacji i smucenia - jak tytuł głosi dziś zaczyna się weekend! Jest już Wielki Post i pierwsza Droga Krzyżowa; nie będzie tak wesoło, nie będzie większych imprez... ale warto skorzystać z bardziej intelektualnych rozrywek. W sąsiednim Zawierciu odbywa się cykliczna impreza "Z Jury w góry" - wczoraj miała miejsce prezentacja książki "Góra Zborów i okolice - człowiek i przyroda" (relacja na ForumJurajskim), dziś blok poświęcony górom, a jutro składanka: czyli i o górach i o Jurze będzie mowa; gościem specjalnym ma być Jacek Pałkiewicz, nocą pokaz filmów w MOK. Więcej informacji na stronie organizatora czyli Towarzystwa Miłośników Ziemi Zawierciańskiej. Na ten weekend planowano bieg narciarski wokół Przewodziszowic (gmina Żarki), ale z uwagi na warunki pogodowe z pewnością zostanie odwołany; w samym Myszkowie za tydzień - 6. marca - bedzie spotkanie organizacyjne kursu tańca w MDK.

16:47, tom28-1981
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 26 lutego 2009

Dziś 26. lutego - data powstania tego bloga, ale przede wszystkim 720. rocznica ważnego wydarzenia! 26. lutego 1289 roku miała miejsce bitwa pod Siewierzem. Polska była podzielona, a Siewierz 100 lat wcześniej (za sprawą pewnej transakcji) z Małopolski trafił do rąk książąt śląskich. Na pograniczu-śląsko-małopolskim doszło do zaciekłej bitwy o panowanie nad Polską... no, może przesadziłem... ale w bitwie wzięło udział kilku książąt; wydarzenie to stało się jednym z przyczynków do uzyskania korony polskiej przez Łokietka! Kto wie? może to Henryk IV który rządził we Wrocławiu, a zdobywał wówczas wpływy w Krakowie, doprowadziłby do zjednoczenia ziem polskich, ale w innych granicach? Jednak w tym okresie podupadł na zdrowiu toteż "wysłał ze swoimi wojskami księcia legnicy Henryka i księcia Szprotawy Przemysła dla zabezpieczenia Krakowa. Gdy ci po uporządkowaniu spraw w Krakowie i zostawieniu tam niektórych rycerzy dla utrzymania uległości mieszczan i ludu wracali na Śląsk, w czasie postoju koło miasta Siewierza napada na nich książę kujawski Władysław Łokietek z inymi książętami. A ponieważ oni także chwycili za broń dwudziestego szótego lutego dochodzi do zawziętej walki... i po wielkiej obustronnej rzezi zwycięstwo jakkolwiek krwią drogo odkupione przypadło Łokietkowi i jego towarzyszom. Bardzo wielu spośród rycerzy śląskich padło albo w czasie ucieczki dostało się do niewoli. Ginie w tej bitwie syn księcia głogowskiego książę szprotawski Przemysł... książę opolski Bolesław ranny dostaje się do niewoli... Książę kujawski Łokietek po odniesieniu zwycięstwa i zagarnięciu łupów... kieruje się do Krakowa. Mieszczanie krakowscy nie mając odwagi sprzeciwiać mu się jako zwycięzcy i temu, który zdobył sobie poparcie zarówno biskupa Pawła, jak panów i rycerzy krakowskich otwierają mu bramy..." Tak pisał o tym zdarzeniu Jan Długosz [cytat z: Jana Długosza Roczniki czyli kroniki sławnego Królestwa Polskiego: księga siódma, księga ósma, Wydawnictwo PWN, Warszawa 1974]

Pamiętajmy że dzisiejsze miejscowości jakimi je widzimy nie były takowe kilkaset lat temu. I nie chodzi tylko o zabudowę, ale nawet o samo położenie! Najstarszym zabytkiem Siewierza jest kościółek romański z 1144 roku a leży on o 1,5 km na południe od Rynku - tam bowiem znajdował się pierwotny Siewierz. Mając na uwadze małą gęstość zaludnienia  (na terenie dzisiejszego Myszkowa mogła wówczas nie istnieć żadna osada; za to wiadomo o istnieniu Koziegłów, Kromołowa, Wojkowic Kościelnych i jeszcze kilku innych wsi)  "okolice Siewierza" należy traktować szeroko - trudno wskazać konkretne miejsce gdzie ta bitwa mogłaby się stoczyć. Problemem, na który można napotkać w analizie starych dziejów, jest nawet roczna rozbieżność dat! Przeglądając prace na temat dziejów zachodniej Małopolski (pogranicza śląsko-małopolskiego) spotkamy się z datami 1289 i 1290 bitwy siewierskiej. W większości publikacji przeważają zdania że bitwa miała miesce w 1289, a z drugiej strony są publikacje popularno-naukowe podpowiadające czytelnikowi że mogło dojść do dwóch bitw w odstępie roku - ta hipoteza wydaje się najmniej prawdopodobna.

Komuś, kto przeczytał cały opis wydarzeń tego roku, dziwne może wydawać się określenie "wczesnej wiosny" dla czasu bitwy. Również dla osób nie będących szczególnymi znawcami średniowiecza chyba nie jest zaskoczeniem fakt, że słynny kronikarz się mylił (jak każdy). Wymyślił np bóstwo pogańskie Lelum od którego to według niego miała się wziąć nazwa Lelowa :) W cytowanym przeze mnie wydaniu kronik Jana Długosza jest komentarz, że również tu coś się musiało kronikarzowi "pokręcić" - skoro raz pisał, że 26 luty a wcześniej, że było to wczesną wiosną. Otóż w tym wypadku nie sądzę by się pomylił - choć dziś krzyczy się o "globalnym ociepleniu" (całkowicie negować go nie można), to niektórzy badacze twierdzą, że okres wczesnego średniowiecza był dość ciepłym czasem (prawie tak ciepłym jak ostatnie lata), więc jest możliwe, że 720 lat temu śnieg już topniał - tak jak dziś :)

z kronikami i innymi dziełami dawnych pisarzy można zapoznać się na stronach działających w sieci bibliotek cyfrowych m.in. Polskiej Biblioteki Internetowej

20:10, tom28-1981
Link Dodaj komentarz »

Ten blog ma być zapowiedzią strony internetowej poświęconej ziemi myszkowskiej - od jakiegoś czasu noszę się z zamiarem założenia własnej strony internetowej, ale że to trudniejsze i bardziej kosztowne toteż postanowiłem zabrać się najpierw za pisanie bloga :)

Tematem mają być zagadnienia geograficzne i historyczne oraz aktualne problemy ziemi myszkowskiej. Celowo piszę "ziemia myszkowska" gdyż nie chcę się ograniczać do granic administracyjnych powiatu. Wszak granice (z wyjątkiem państwowych) nie mają dużego znaczenia dla turysty zwiedzającego Jurę Krakowsko-Częstochowską czy mieszkańca Myszkowa który chce "wyskoczyć" na rowerową wycieczkę. Siewierz nie leży w powiecie myszkowskim ale w okolicach Myszkowa jak najbardziej tak, bo jest bliżej położony niż np miejscowości leżące we wschodniej części gminy Niegowa (która częścią powiatu jest). Do okolic Myszkowa zaliczyć by można również Lelów, Złoty Potok czy Górę Włodowską. Dlaczego mowa o tych miejscowościach - otóż Siewierz i Lelów (który sąsiaduje z powiatem od wschodu) były poważnymi ośrodkami administracyjnymi zwierzchnimi nad terytorium dzisiejszego powiatu. Trudno omawiać historię tej części województwa [nieszczęśliwie nazwanego śląskim, gdyż połowa tego województwa to ziemie historycznej Małopolski do której również zalicza się powiat myszkowski] nie mówiąc o Księstwie Siewierskim. Po raz pierwszy wspomniane w 1341 przeszło pod władzę biskupów krakowskich w 1444, a zostało wcielone do Korony dopiero w 1790 roku - przez tak długi czas Siewierz był miastem stołecznym, a pod jego jurysdykcją był teren dzisiejszej gminy Koziegłowy, zachodnie rubieże gminy Poraj, a nawet obecne zachodnie dzielnice Myszkowa (Będusz i Mijaczów). Wschodnia część dzisiejszego powiatu (granicą była Warta od ujścia "potoku będuskiego" po Poraj) wchodziła w skład powiatu lelowskiego... tak tak! Lelów, jak kilka innych dużych wsi na obszarze północnej Jury był niegdyś miastem, ale od końca XIV do poczatku XIX w. był nawet miastem powiatowym! przez długi czas był również siedzibą dość dużego obszarowo dekanatu. O Lelowie teraz jest głośno na początku roku, kiedy to zjeżdżają się Chasydzi z różnych stron świata by modlić się nad tamtejszym grobem cadyka Bidermana. Z Lelowa jak i Złotego Potoku bliżej jest do Myszkowa niż do Częstochowy, a tych miejscowości nie można pominąć przy opisywaniu ciekawostek i piękna okolic Myszkowa; tak samo nie można pominąć nieodległych Skałek Rzędkowickich, Podlesickich i Kroczyckich sąsiadujących z powiatem myszkowskim od południa do których można dotrzeć z Myszkowa na rowerze w ciągu godziny, a np z Bobolic (ruiny zamku w gminie Niegowa) w ciągu 2 godzin pieszej wędrówki. Obecne granice powiatu niewiele się różnią od tych sprzed 1975 r, ale np 40 lat temu Góra Włodowska wchodziła w skład ówczesnego powiatu myszkowskiego - co prawda później trafiła do gminy Włodowice (powiat zawierciański), ale z pewnością do dziś jest pod wpływami Myszkowa z uwagi na bliskie sąsiedztwo.

Tak przedstawia się ziemia myszkowska - wschodnią połową na północnej Jurze, zachodnią na Wyżynie Woźnicko-Wieluńskiej, pomiędzy Zawierciem a Częstochową. Przed rozbiorami znajdowała się w obrębie powiatu lelowskiego województwa krakowskiego i Księstwa Siewierskiego, po 1795 r. w zaborze pruskim, potem w Księstwie Warszawskim, następnie w zaborze rosyjskim (Królestwie Polskim) aż do I wojny światowej po której odrodziła się Polska, a w niej ziemia myszkowska - najpierw w powiecie będzińskim, potem w zawierciańskim, a od 1956 r. jako samodzielny powiat.

19:16, tom28-1981
Link Dodaj komentarz »
1 ... 96 , 97 , 98 , 99